• P.S. Moje refleksje po walce z sublokatorem i po ostatnim biegu…

    W czasie terapii toczymy walkę. A ona, jak każda, wyniszcza nas. Zatem poza walką musimy żyć w takiej aktywności, na jaką nasz organizm pozwala. Nie należy robić nic ponad siły. W innym przypadku osłabiamy siły do walki z chorobą, która jest naszym celem nadrzędnym. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: ZA METĄ…

    Przekroczyłam linię mety ze świadomością zwycięstwa. Drugie leczenie HCV - terapia trójskładnikowa - dało mi szansę. A dobry los pozwolił mi ją wykorzystać w pełni. A tuż za metą… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: OSTATNIA PROSTA - Po pół roku od zakończenia terapii trójskładnikowej…

    Już! Na początku siódmego miesiąca od zakończenia leczenia jechałam do „zakaźnika” na „badania po pół roku”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: OSTATNIA ODLICZANKA – c.d.

    Piąty miesiąc po zakończeniu terapii trójskładnikowej… Nasza działka znów „czarowała”. Wnuki – moja „tajna broń” - wesoło brykały korzystając ze swobody wakacyjnej i dużej zielonej przestrzeni. Moja podopieczna powoli wracała do zdrowia… A ja oddychałam wreszcie cudownym, świeżym powietrzem… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: OSTATNIA ODLICZANKA … Czwarty miesiąc po zakończeniu terapii trójskładnikowej…

    Od zakończenia leczenia żyłam zupełnie normalnie: postawa zasadnicza połączona z obronną: „Wstęp dla HaCeVałka wzbroniony!!!”. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: Po zakończeniu terapii trójskładnikowej…Trzeci miesiąc po…

    Wiosna była w pełni. Zieleń liści wręcz wybuchła za oknami. Codziennie budziły mnie wesołe śpiewy ptaków… Każdy kolejny dzień był coraz lepszy… DUŻO LEPSZY od poprzedniego… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: Po zakończeniu terapii trójskładnikowej…Drugi miesiąc po…

    W notatniku tak opisałam ten czas: CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: Po zakończeniu terapii trójskładnikowej…Pierwszy miesiąc po…

    „Detoks” w porównaniu z poprzednią terapią był zupełnie łagodny… Coś tam dokuczało, ale komu nic nie dokucza… Zresztą nie zastanawiałam się nad tym. Nie miałam czasu o tym myśleć. Każdy dzień był coraz lepszy… Przyroda się budziła do życia, a ja wraz z nią… CZYTAJ WIĘCEJ
  • Walka z „moim WZW C” kończy się (czyli 45-48 tydzień).

    Wreszcie rozpoczęłam czterdziesty piąty tydzień terapii. Zima szybko dobiegała końca… Przede mną do ostatniej porcji „kosmicznego jedzonka” były tylko cztery tygodnie… Wyglądało to bardzo sympatycznie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Moje WZW C: Zbliżam coraz szybciej do końca… ( 41-44 tydzień).

    Ostatnie osiem tygodni rozpoczęłam (jak zwykle) wizytą kontrolną w „zakaźniku”. Najważniejsze były wyniki poprzednich badań obecności HaCeVałka. Radośnie się uśmiechnęłam, gdy usłyszałam: „po 36 tygodniach leczenia WIREMII NIE WYKRYTO”!!! CZYTAJ WIĘCEJ