Pod koniec drugiego miesiąca po zakończeniu leczenia zrobiliśmy sobie z mężem krótki wypad „sentymentalny”. Kilka cudownych, pełnych wspomnień dni… Zmęczenie dość długą podróżą okupiłam „atrakcjami”, ale na szczęście trwały one krótko. I nie były istotne! Co tam… Najważniejsze było to, że odprężyłam się i zdystansowałam od „codziennego kieratu”… Ach, cóż za głupstwa: jakiego „kieratu”? Może tak odczuwałam to kiedyś, kiedy nie miałam sił na wiele prac… Teraz cieszyłam się każdym dniem, bo miałam coraz więcej sił… Jeśli mogłam chodzić i zwiedzać przez cały jeden dzień, drugi i jeszcze pół trzeciego… To było rewelacyjnie!
Moje WZW C: Po zakończeniu terapii trójskładnikowej…Drugi miesiąc po…
Pod koniec drugiego miesiąca po zakończeniu leczenia zrobiliśmy sobie z mężem krótki wypad „sentymentalny”. Kilka cudownych, pełnych wspomnień dni… Zmęczenie dość długą podróżą okupiłam „atrakcjami”, ale na szczęście trwały one krótko. I nie były istotne! Co tam… Najważniejsze było to, że odprężyłam się i zdystansowałam od „codziennego kieratu”… Ach, cóż za głupstwa: jakiego „kieratu”? Może tak odczuwałam to kiedyś, kiedy nie miałam sił na wiele prac… Teraz cieszyłam się każdym dniem, bo miałam coraz więcej sił… Jeśli mogłam chodzić i zwiedzać przez cały jeden dzień, drugi i jeszcze pół trzeciego… To było rewelacyjnie!
